wtorek, 1 listopada 2011

W drodze


Trochę mi się wszystko rozsypało... Po kilku dniach kiedy musiałam po prostu zebrać siły, usiadłam i rozejrzałam się wokół. Zadałam sobie wówczas pytanie: czy to faktycznie jest miejsce w którym chcę żyć ? I automatycznie, bez chwili zastanowienia je zanegowałam. Czas zacząć działać i spełniać swoje marzenia. Może nie gwałtownie, ale muszę znów poczuć, że żyję i cóż... mam pewien plan...:)


piątek, 16 września 2011

...niebieskie migdały...

Postanowienia regularnego umieszczania wpisów kompletnie się nie sprawdzają, toteż nie będę już obiecywać. Okłamywać innych nie umiem, a siebie nie lubię ;) Powrót do pracy po urlopie był jak uderzenie o chodnik spadając z drugiego piętra. Nie, nie sprawdzałam osobiście, ale mam wrażenie, że tak samo bym się czuła, gdybym nagle uderzyła o beton. Tak, lubię swoja pracę. Lubię zapach książek i uśmiechnięte dzieci. Lubię pomagać. Ale tęsknię za tymi dniami, kiedy po prostu nic-nie-musiałam. Za wiatrem w Bieszczadach, który pachnie mokrym igliwiem i wolnością. Za spaniem w namiocie i wieczornymi ogniskami... Za moim miejscem na ziemi, gdzie zawsze będę wracać...
A tu szaleństwo i zamęt, lektury, referaty, prace maturalne, wyszukiwanie, drukowanie, kserowanie, wypożyczanie... Ja chyba jeszcze nie wróciłam z urlopu.
Jakiś odcień nieobecności mam za skórą nieustannie... :)

A jeśli chodzi o poprzedni wpis...
Udało się :)

środa, 15 czerwca 2011

:)


Może nie Bóg, ale... pozytywne :)




A już wkrótce o niezwykłej bibliotecznej prelekcji...

czwartek, 2 czerwca 2011

!

Przeglądam obrazki w poszukiwaniu czytających ludzi
do nowej wystawki w czytelni, której hasło przewodnie brzmi:
'...a Ty znalazłeś już swoją Nibylandię ? :)'
Ponad połowę już mam i zagłębiam się dalej w mroczne zaułki Internetu.
I na co się natknęłam ?




Nigdy nie brałam tego pod uwagę.
Najwyższy czas zacząć myśleć wielowymiarowo ;)

poniedziałek, 30 maja 2011

przenikanie

Właściwie rzadko kiedy wiemy, że coś będzie ostatnie... Mnóstwo rzeczy przestajemy robić z określonego powodu. Pojawia się przeszkoda. Czasem jest to nasza decyzja, czasem kogoś innego. Może dobrze, że nie wiemy... Przy założeniu, że spotykamy się z czymś po raz ostatni zazwyczaj pojawia się pewna sztuczność. Wówczas dana czynność we wspomnieniach będzie symbolicznie kojarzyła się z tym ostatnim... Dlatego to nie jest dobry pomysł. Nie aranżować, nie wiedzieć...
Życie bowiem czasem zaskakuje nas w zupełnie nieoczekiwany sposób.. :)


Lubię powietrze, które mnie przenika kiedy jadę na rowerze.
Czuję się wtedy bardziej.. świadoma siebie...:)
Lubię być.

sobota, 28 maja 2011

1. To fix myself




Stan mojego zdrowia można określić jako utrzymujący się przy dolnej granicy. A było tak pięknie.. Straciłam wszelkie siły i motywację, którą pieczołowicie gromadziłam na biurku pod oknem. Zniknęło poczucie spokoju i harmonii, nie mam również węchu i smaku. Zagościł u mnie katar, kaszel, gorączka, osłabienie, czasem wpadną drgawki i ból gardła. Wszyscy razem + kot robimy imprezę w wyludnionym domu ;) Impreza polega na szalonym przygotowywaniu posiłków, absolutnie zakręconym dolewaniu soku malinowego do herbaty, jedzeniu czosnku i cytryny i mrożącym krew w żyłach łykaniu kolorowych tabletek ! - dajemy czadu ;)

Śniły mi się dziś koty, ptaki i rój pszczół... Siedziałam też na bramce od ogrodu i miałam lat 13. Za to właściwie jestem wdzięczna podwyższonej temperaturze. Obrazy są wyraźne i dość sugestywne. A ostatnio ze snami różnie bywało.. Najczęściej niestety, błądziłam we mgle.


Zostałam na pewien czas przeniesiona do biblioteki na osiedlu. Jestem na etapie odnajdywania się i zacieśniania więzów z UKD dla dorosłych. Ale zawsze lubiłam etapy poznawania, dlatego miło spędzam poszczególne dni. Doradzanie w harlequinach nawet nie jest mi straszne, choć moje pojęcie o tego typu literaturze znikome ;) A największym plusem jest fakt, iż biblioteka znajduje się w sąsiednim bloku :)

Książkowo... Cóż, nadrobiłam zaległości i nie jest źle, aczkolwiek powinnam zacząć spisywać to co przeczytałam jak kiedyś, bo powoli się gubię i nie pamiętam ;) Ostatnio na pewno Persepolis Marianne Satrapi, poradnik o asertywności, ale pokręcony bardziej ode mnie ;) i Całując klamki - o nastolatce z nerwicą natręctw. Jestem w trakcie Niewidzialnych o Aborygenach p. Marczewskiego, którą będę omawiać na poniedziałkowym DKK, oraz W dżungli życia Beaty Pawlikowskiej, którą dawkuje, bo ma na mnie jakiś niesamowity wpływ :)

Oczy:


Przy niebiesko-szarych wszystko się zgadza.. :)



poniedziałek, 2 maja 2011

Wio-sennie

Tym razem wiosna eksplodowała nie jak zazwyczaj znakami zapytania, które kiwały się rytmicznie do przodu i tyłu..., ale barwnymi wykrzyknikami :) Dodatkowo, większość wielokropków zmieniła się w pojedyncze kropki. Mniej chwiejnie, bardziej stabilnie. A niebo chwilami cudnie mruczy :)