sobota, 11 grudnia 2010

Śnieżni czytelnicy

Zaśnieżyło mi bloga, ale właśnie go odkopałam...:)

Jednego z pierwszych mocno śnieżnych dni, zawitał do biblioteki pewien młodzieniec. Charakteryzował się ładnie błyszczącym dresem, brakiem szyi, biżuterią, butami jesienno-sportowymi ale także uśmiechem... Podszedł do biurka, strzepnął z ramienia śnieg i wygłosił taki oto monolog:
- Wie Pani, zimno na dworzu, chodzić się nie chce, ani siedzieć na ławce, postanowiłem więc zacząć czytać.
(Wdech, wydech, postanowiłam opanować szok i nie ulegać stereotypom)
Chłopak tymczasem rozglądał się po regałach, po czym wskazał na kartkę, gdzie wypisane są nazwy działów z poszczególnych półek i ponownie się odezwał:
- Tu jest napisane: psychologia. Gdzie ja znajdę takie książki ?
Wskazałam miejsce, po czym młodzieniec wybrał jedną z książek, usiadł przy stoliku i czytał 2,5 godziny. A następnie wypożyczył ową książkę do domu...
Zima jednak sprzyja czytelnictwu :)

Druga ciekawa sprawa związana jest z lekturą dla dzieci: "Anaruk chłopiec z Grenlandii".
Otóż jedna na 6 osób pytających o książkę jest w stanie poprawnie wypowiedzieć tytuł.
Nie mam pojęcia z czym to się wiąże.. Najczęściej pytają więc o "chłopca z bieguna", "Ana... ana... no wie pani", "chłopca z Grenlandii, imienia nie pamiętam", "Aruka" itp. Ostatnio jednak zjawił się Pan, który tytuł - poprawnie miał zapisany na kartce. Sięgam więc po książkę i odginam terminatkę, a tam... swastyka. Okazuje się, że naziści czają się nawet w początkowych klasach szkoły podstawowej... Strzeżcie się zatem !

3 komentarze:

  1. Właśnie sobie uświadomiłem, że chciałbym pracować w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Twoja przygoda z młodzieńcem w gustownym dresie zachwyciła mnie, nawet opowiedziałam o niej dziś mężowi. To czasami miłe, że pozory mylą :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Dziecko poprosiło o książkę "o chłopcu który jadł mydło".....
    Też chodziło o Anaruka
    Pozdrawiam!
    Monika

    OdpowiedzUsuń na zawsze